Kategorie: Wszystkie | "Od kuchni" | Krówkowo :) | Słodko | Warzywnie | Wytrawnie
RSS
czwartek, 04 lutego 2010
Hałuski - górskie kluski

hałuski

 

Zdecydowanie podhalańskie klimaty...Wyśmienite, owcze sery, grule i może nieco mniej związany z tradycją regionu, ale doskonale się komponujący z jednymi i drugimi - szpinak. Przepisów na ziemniaczane kluski, zwane pod Tatrami hałuskami, jest chyba tyle samo ilu ich amatorów i "znawców" wszelkiej maści. Generalnie wszystkie łączy jedno - ziemniak. Hałuski, jakie najbardziej lubię, takie, które miałam przyjemność smakować w gazdowskiej kuchni, z którymi tylko i wyłącznie śmiem utożsamiać tę nazwę robione są wyłącznie z surowych ziemniaków. Urodą nie grzeszą, podniebienie cieszą :). Jako dodatek do hałusków (miast tradycyjnego smalcu) wybornie sprawdza się tarty oscypek, oraz szpinak z bryndzą. Naprawdę warto, na długi, zimowy wieczór sporządzić to pachnące wiatrem od nagrzanych słońcem turni danie.

 

Czas przygotowania: ok. 50 min. (z gotowaniem)

 

Składniki na hałuski (dla 2-3 osób):

- ok. 400g ziemniaków (u mnie 5 ziemniaków)

- jajko

- szklanka mąki

- sól

 

Składniki na szpinak:

- 500g szpinaku(u mnie rozdrobniony, mrożony)

- czubata łyżka śmietany 18%

- dwa ząbki czosnku (rozgniecione)

- sól do smaku

 

Dodatkowo:

- tarty oscypek

- pokruszona bryndza

 

Do dzieła:

Rozpoczynamy od hałusków, bowiem gotować się będą dość długo. Ucieramy ziemniaki na  tarce o drobnych oczkach, optymalnie jak najdrobniej. Przekładamy do miski, dodajemy jajko, mąkę, sól i zagniatamy zwarte ciasto (w konsystencji jak na leniwe). Formujemy z ciasta wałki i kroimy na cząstki. UWAGA! Musimy robić to szybko, bowiem ciasto będzie się nam "rozluźniało", w miarę, jak ziemniaki będą puszczały wodę. Kluseczki nie muszą być super kształtne! W międzyczasie gotujemy w dużym garnku wodę, solimy. Wrzucamy kluski do wody i gotujemy ok 15-20 min. Podczas gdy klusi się gotują przyrządzamy szpinak. Do szpinaku dodajemy śmietanę, czosnek, sól i podsmażamy kilka minut, coby smaki sie połączyły. Odcedzone kluski i szpinak przekładamy na talerze, hałuski posypujemy startym oscypkiem, szpinak bryndzą i radośnie przystępujemy do konsumpcji. Smacznego :)

sobota, 30 stycznia 2010
Obecna!

Zaniedbałam bloga i to delikatnie rzecz ujmując! Moje obecne bytowanie uległo zmianie o 180 stopni, w związku ze zmianą miejsca zamieszkania i genearlanym remontem nowego lokum, dokonanym po części naszymi rękoma. Mam jednak nadzieję nadrobić zaległości. Wracam z tej mało egzotycznej podróży, bardzo egzotycznym przepisem pachnącym daleką Tajlandią :)

Zimowy powiew egzotyki - tajskie rożki

tajskie rożki

 

Są pyszne, lekkie, pachnące, zdrowe, syciące. Nic im ująć nie sposób. Zadowolą najbardziej wybredne podniebienie, dodadzą blasku i polotu każdej uroczystości, wspaniale sprawdzą się do kolacji we dwoje, a przy tym ich zrobienie naprawdę nie zajmie dużo czasu. Pierwszy raz zrobiłam je jakiś rok temu i z mijesca mnie urzekły. Od tamtej pory goszczą u nas w domu regularnie. Nie zważając na aurę za oknem przynoszą powiew zamaroskiego ciepełka! Przepis pochodzi z serii Kuchnie Świata Gazety Wyborczej, z zeszytu "tajlandzkiego". Naprawdę polecam :)


Tajskie rożki


Czas przygotowania (porcja dla 4 osób): ok. 60 min. (z krojeniem składników)

 

Niezbędne będą:

- garnek o średnicy nieco większej niż średnica krąków papieru ryżowego

- ręczniki papierowe do osuszania papieru ryżowego

- spora deska do zawijania rożków

 

Składniki "farszu":

- ok 150g krewetek/surimi/szynki (do wyboru, podle upodobań, ja prewferuję surimi)

- 100g makaronu ryżowego

- papier ryżowy (zależnie od wielkości krążków, ok 20 szt.)

- świeża kolendra (nie używałam)

- mięta

- pęczek szczypiorku

- mango

- melon/ogórek/awokado (używałam, albo melona, albo awokado)

 

Zaprawa do makaronu:

- 3 łyżki octu ryżowego

- 2 łyżki cukru

- 1/2 łyżeczki soli

 

Sos:

- kilka łyżek sosu rybnego, sok z limetki do smaku, woda, cukier brązowy do smaku

 

Do dzieła:

Pracę należy zacząć od przygotowania "farszu". Na pierwszy ogień winien iść makaron, gotujemy go w osolonej wodzie nie więcej niż 3 min. Odcedzamy, przekładamy do miski, polewamy zaprawą: octem ryżowym dobrze wymieszanym z solą i cukrem. Dokładnie miesszamy i odstawiamy na czas krojenia reszty składników. Owoce, szczypior i surimi kroimy "w słupki". Układamy każde na osobnym talerzyku. Do garnka nalewamy cipłej wody, wkładamy pojedyńczo kilka krążków papieru ryżowego, czekamy ok. 2-3 min., aż nabiorą białawej barwy. Wyjmujemy je delikatnie na przygotowane uprzednio ręczniki papierowe (najlepiej 2 warstwy), osuszamy szybko, kładąc dosłownie na sekundę płat na ręcznik. Następnie układamy osuszony krążek na desce, nakładmy po porcji każdego ze składników, posypujemy ziołami, zawijamy jak naleśnik, odkładamy na tackę. Na koniec, przed podaniem, każdy z "naleśników" przecinamy ukośnie na pół i układamy elegancko na półmisku/talerzu, na którym będziemy danie serwować. W osobnej miseczce podajemy sos i maczamy w nim rożki, na wzór sushi. Smacznego :)

 

tajskie rożki

wtorek, 13 października 2009
Cukinia w kakaowej toni - ciasto mega czekoladowe bez czekolady

 

czekoladowe ciasto cukiniowe

 

Wspaniałe!!! Jest to ciasto względem którego nie zawachałabym się użyć sformułowania totalny odlot, totalny...Po marchewkowych doświadczeniach wiedziałam, jakie cuda wychodzą z foremek na mocy warzyw, ale moc płynąca z tego ciasta i tak była dla mnie dużym zaskoczeniem. Bardzo lubię wszystkie ciasta "czekoladowe", zaczynając od murzynków, na brownie kończąc. Dlatego kiedy ujrzałam ten przepis na Waszych blogach, po prostu nie mogłam przejść obok niego obojętnie. Upiekliście to ciasto w tak wielu wariantach, że ciężko było mi dokanać wyboru wzorca ;). Ostatecznie zdecydowałam się na przepis zaprezentowany przez Kasię24 na jej blogu "Gotuję bo lubię", chyba dlatego, że zdawał się najprostszy i wszystkie skłądniki miałam pod ręką ;). Efekt przerósł moje oczekiwania. Ciasto wyszło cudownie wilgotne, ciężkie, ale nie zakalcowate, intensywnie czekoladowe w smaku, chyba nawet bardziej niż brownie z grzkiej czekolady ;), wprost rozpływające się w ustach. Miało też w sobie taką niesamowitą, ciężką do dookreślenia świeżość, pewnie dzięki cukinii. Dogodziłam sobie jeszcze sporządzając do niego polewę kawową podpatrzoną niegdyś u Abbry oraz dodając migdały. Przez całe dwa dni konsumpcji ciasto pozostało doskonałe, z czasem nawet szlachetniejsze w smaku i aromacie. Boskie. Polecam wszystkim bardzo, bardzo. Korzystajcie póki jest cukinii pod dostatkiem :).


Czekoladowe ciasto z cukinii


Czas przygotowania (bez czasu pieczenia): ok. 20 min.

 

Niezbędne będą:

- foremka 12x28

- duża, głęboka miska do mieszania ciasta

- porządna łycha do mieszania ciasta

 

Składniki na ciasto:

- 350g cukinii

- 240g mąki pszennej

- 200g cukru (dałam mniej - 160g i ciasto wyszło w sam raz słodkie jak dla mnie)

- 60g kakao

- 1 łyżka kawy rozpuszczalnej

- 1 łyżeczka sody

- 2 łyżeczki proszku do pieczenia (u Kasi była jedna)

- 1/2 łyżeczki soli

- 120ml oleju

- 4 całe jaja

- garść płatków migdałowych

Na lukier kawowy:

- pół szklanki cukru pudru

- 1 łyżeczka kakao

- 1,5 łyżki kawy rozpusczalnej

- odrobinka mleka albo wody

 

Do dzieła:

Nastawiamy piekarnik na 180st. Obieramy i ucieramy cukinię na średnich oczkach (jeśli jest malutka, można nie obierać, ja miałam z własnego chowu, monstrum ;)). Składniki suche mieszamy w misce, dodajemy cukinię, porządnie "obtaczamy ją w mącznej mieszance, dodajemy jajka i olej, mieszamy aż do usyskania konsystencji gęstego ciasta piaskowego, albo na kluski kładzione ;). UWAGA! Jeżli początkowo bedzie nam się wydawało, że ciasto jest za suche, nie zniechęcajmy się, cukinia rychło puści sok i problem będzie odwrotny. Jak tylko usykamu stosowną konsystencję wlewamy ciasto do formy i wstawiamy do piekarnika na ok. 60 min. Pieczemy "do suchego patyczka". Ja po 50min. sprawdzam pierwszy raz. Piekłam przez ok 80min. Studzimy chwilę w otwartym piekarniku, następnie dostudzamy na kratce. Ochłodzone polewamy lukrem albo nie, podle gustu. Najlepsze oczywiście na drugi dzień, po przegryzieniu :). Smacznego.

czekoladowe ciasto cukiniowe

czwartek, 08 października 2009
Wariacja dalekowschodnia wokół ryżu i warzyw

makaron z warzywami

To zdecydowanie jedno z moich ulubionych, a jednocześnie najbardziej niezawodnych dań.  Bezpośrednią inspiracją był przepis na opakowaniu jednej z mrożonek :). Czyniłam je już niezliczoną ilość razy i nigdy go nie sknociłam. Samo w sobie jest może mało wyszukane i niezbyt reprezentacyjne. Można jednak dołożyć starań aby odpowiednio podane na stół przekształciło się z Kopciuszka w potrawę całkiem wyszukaną. Moje jak zwykle miało charakter nieco plebejski: nałożone z woka prościutko na głęboki talerz :). Potrawa w wersji podstawowej jest raczej łagodna (jeżeli można tak powiedzieć o daniu z dodatkiem imbiru), aromatyczna, zdrowa i sycąca. Zachęcam wszystkich do spróbowania, jeśli jesteście fanami kuchni azjatyckiej z pewnością przypadnie Wam do gustu, jeśli nie, może się jednak do niej przekonacie :).

 

Azjatycki makaron z warzywami

 

Czas przygotowania: ok. 30 min.

 

Biezbędne będą:

- wok bądź głęboka patelnia

- porządna łyżka bądź drewniany widelec do mieszania

 

Składniki (dla 2 - 3 osób):

- 100g makaronu sojowego lub ryżowego typu wermiszel

- Chińska mieszanka warzywna (mrożonka) z przyprawą (wersja ekspres) lub bez

- Łyżka oliwy z oliwek

- 4 łyżki ciemnego lub jasnego sosu sojowego

- 3 łyżki sosu rybnego

- ewentualnie 2 łyżki sosu ostrygowego

- 2 łyżeczki przyprawy chińksiej pięć smaków (jeżeli nie kupicie warzyw z gotowym mixem przypraw)

UWAGA!

Można użyć warzyw nie mrożonych. Należy je przed smażeniem zblanszować/podgotować ok. 3 min. W skład dania wchodzą: marchewka, pietruszka, zielony groszek, papryka, grzyby mun, por, pędy bambusa, groszek cukrowy, można dodać kiełki najlepiej fasoli mung.

 

Do dzieła!

Gotujemy makaron ok 1-2 min., odcedzamy na durszlaku, przelewamy zimną wodą, kroimy nożem (w durszlaku, chodzi o to, żeby nieco go poszatkować, bo bywa straszliwie długi, a nie można tego uczynić na sucho ;)). Na patelnię wlewamy łyżkę oliwy, wrzucamy warzywa, smażymy ok. 6 min., następnie dorzucamy przprawy, mieszamy, następnie makaron, sosy i wszystko smażymy nieustannie mieszając ok. 8min., aż makaron przybierze złoto-brązową barwę. Gotowe danie przekładamy do miseczek bądź talerzy (proponuję głębsze ;)) i pałaszujemy :). Smacznego!

 

makaron z warzywami

wtorek, 29 września 2009
Piernik marchewkowy w roli głównej

ciasto marchewkowe

 

Chodziło za mną od dawna. Wałściwie od czasu, kiedy sporządziłam je pierwszy raz, na wiosnę tego roku. Z marszu podbiło moje podniebienie, a jak wiadomo stamtąd blisko do serducha, więc i ono zostało zawładnięte nim doszczętnie. Przepis wyszperałam w Kulinarnym Atlasie Świata, w broszurce poświęconej kuchni kaszubskiej. Podchodziłam do niego z dużą rezerwą, głównie dlatego, że nigdy wcześniej nie piekłam ciast warzywnych (teraz jedne z moich ulubionych;)) i nie byłam przekonana co do ich walorów smakowych. Zdecydowałam się jednak, tak ot, w ramach eksperymentu. Troszeczkę zmodyfikowałam przepis oryginalny, miast masła dodałam olej (bo wolę). Jakże wielkie było moje zdumienie, kiedy z piekarnika począł dobywać się cudny aromat, zapowiadający coś naprawdę wybornego. Ekscytacji dopełnił pierwszy kęs...Marzenie! Ciasto jest ciężkie, ale nie zwaliste, wilgotne, ale nie mokre, niezwykle aromatyczne (jak to pieniki ;)) i wciąga...Ja w każdym razie oderwać się od niego nie mogę. Póki nie zniknie, póty nieustannie zaprząta mój umysł i pobudza zmysły :). Tym razem rozkosz uzupełniłam polewą z białej czekolady! To już poezja...Naprawdę gorąco polecam.

 

Piernik marchewkowy


Czas przygotowania (bez czasu pieczenia): ok 20 min.

 

Niezbędne będą:

- Foremka 12x36, bądź dwie małe keksówki 10x20

- naprawdę duża miska do mieszania składników

- porządna łyżka do mieszania mikstury

 

Składniki na ciasto (na formę taką jak powyżej wymienione):

- 500g mąki pszennej

- 500g marchewki (najlepiej słodkiej karotki, ale "zwyczajna" też się doskonale nadaje)

- 4 całe jajka (spokojnie można dać 3)

- 120g masła lub pół szklanki oleju (daję to drugie)

- 1 szklanka cukru (daję 3/4 i ciasto jest naprawdę słodkie!)

- miód do smaku: 1-2 łyżki

- 3 płaskie łyżeczki przyprawy do piernika

- 2 łyżeczki proszku do pieczenia albo sody

- posiekane orzechy włoskie (niekoniecznie, ostatni robiłam bez nich)

- masło + mąka/tarta bułka/kasza manna (do formy)

Na polewę:

- 3/4 tabliczki (100g) białej czekolady

- łyżka masła

- czubata łyżka śmietany (u mnie 18%)

 

Do dzieła!

Nastawiamy piekarnik na 180st. Przygotowujemy formę smarując masłem, oprószając mąką/bułką/manną. Ja od jakiegoś czasu prószę mąką i spradza się doskonale, nie zostawia takiej grubej warstewki jak bułka. Marchewkę obrać i zetrzeć na średnich oczkach. Wszystkie składniki suche wymieszać ze sobą dokładnie w misce, dodać marchewkę, wymieszać tak, aby mąką z dodatkami obkleiła dokładnie "wiórki", następnie wbić całe jajka, dolać olej/stopione, ostudzone masło i wymieszać. UWAGA! Masa będzie początkowo baaardzo gęsta, sprawiająca wrażenie nie do utarcia, nie zniechęcajcie się jednak, spokojnie mieszajcie, marchewka szybko puszcza sok i za chwil kilka ciasto stanie się luźniejsze. Nie można go mieszać za długo, bo stanie się zbyt luźne! Przed wlaniem do formy składniki winny być dobrze połączone a ciasto mieć konsystencję gęstego piaskowego. Po wymieszaniu wylewamy ciasto do formy, wstawiamy do piekarnika na 50-70 min. Pieczemy "do suchego patyczka". Pierwsze nakłucie proponuję poczynić po 50 min. (w małych keksówkach po 40min.). Ja zazwyczaj piekę w dużej formie około 70 min. Studzimy 10 min. w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami, aż zacznie odstawać od formy, następnie wyciągamy i studzimy na kratce. Kiedy ostygnie nakładamy ulubioną polewę (opcjonalnie). Jak na ciasto warzywne przystało, najlepsze jest na drugi dzień albo i dłużej (dłużej niż 2 dni nigdy nie przetrwało, ale pewnie i na 3 jest wyśmienite, jak to pienik ;)). Smacznego!

 

ciasto marchewkowe

Ciastem niniejszym dołączam do trwającego jeszcze Festiwalu Marchewki

festiwal marchewki

czwartek, 24 września 2009
Śliwki pod kruchym cumulusem :)- wariacja wokół crumble

crumble ze śliwkami

 

Zacznę od tego, że jest to ciasto-nie-ciasto absolutnie przepyszne, jedno z takich, od którego nie sposób się oderwać zanim nie zniknie z formy...Ma jeszcze wiele przymiotów: jest szybkie, tanie, robione ze składników, które na codzień mamy pod ręką, dużo lżejsze niż jego pełne wersje ze spodem i boczkami, no i...ze śliwkami (kocham!) :). W zamyśle na kolacyjny deser miało być klasyczne krumble. Jednak w trakcie wysypywania składników na kruszonkę wpadło mi do głowy, coby doadać jajko a z białka poczynić chmurę nad śliwkami (uwielbiam białko w tej roli!). Tak też uczyniłam. W jednej chwili moja zacna kruszonka zamieniła się niniejszym w kruche ciasto, niemal klasyczne. Efekt końcowy przerósł moje oczekiwania kilkakrotnie, wyszło coś wspaniałęgo! Pochłonęliśmy z moim M. caluśką formę O.o...Śwliwki z kruchym cumulusem wprost rozpływały się w ustach, były słodkie, ale nie za bardzo, a przy tym niezwykle delikatne. Serdecznie polecam!

 

Śliwki pod kruchym cumulusem


Czas przygotowania: ok. 40 min.

 

Niezbędne będą:

- płaskie naczynie żaroodporne/forma do tart

 

Składniki:

- Szklanka mąki (około)

- 1 żółtko (moje było malutkie)

- 1 białko

- pół szklanki cukru

- 2 łyżki masła + łyżeczka do wysmarownia formy

- płaska łyżeczka cynamonu

 

Do dzieła!

Nagrzewamy piekarnik do 180st. Smarujemy masłem formę. Drylujemy śliwki, połówki układamy wierzchem do dołu. Posypujemy cynamonem. W małym naczyniu ubijamy żółtko z odrobiną cukru (ok 1 łyżki) na gładką masę, łączymy z mąką i masłem, wyrabiamy kruche ciasto. Jeżeli ciasto będzie zbyt rzadkie (w dużej mierze zależy od wielkości jajka), dosypujemy mąki, jeżli za gęste - dodajemy masła lub śmietany. Ubijamy białka z pozostałym cukrem na sztywno. Wylewamy je na śliwki, następnie wierzch posypujemy rozkruszonym w palcach ciastem. Wstawiamy do piekarnika na ok. 20 min, aż wierzch się ładnie zrumieni. Podajemy gorące, najlepiej z lodami śmietankowymi, bądź bitą śmietaną. Smacznego!

 

crumble ze śliwkami

 

Ciasto bierze udział w akcji CZAS NA ŚLIWKI

śliwki

środa, 16 września 2009
Piszingerowa wariacja - błyskawiczny kolorowy przekładaniec

Piszinger

 

Przepis ekspresowy dla wszystkich miłośników masy krówkowej i kajmaku :). Jak wiecie jest to rzecz dla mnie ze wszech miar umiłowana dlatego też prezentuję Wam kolejną odsłonę deseru na jego bazie. Nie jest to danie zbyt wyrafinowane, ale za to pyszne i efektowne, które to przy odrobinie wysiłku w kierunku przybrania, z powodzeniem może lądować i brylować na świątecznym stole! Nie jest to klasyczny piszinger, trudno go nawet tym mianem określić, raczej rodzaj przekładanych wafli, co nie umniejsza jednak jego niewątpliwych walorów smakowych. Polotu dodaje mu z całą pewnością nieortodoksyjna kwaskowa warstwa konfitury. Doskonały zawsze wtedy, kiedy na prawdę nie mamy czasu a zapragniemy czegoś ekstra ;). Spróbujcie sami, taka prosta rzecz a cieszy!

 

Piszinger

 

Trójkolorowy waflowy przekładaniec


Czs przygotowania (z gotowaniem masy): ok. 30 min.

 

Niezbędne będą:

- garnek z grubszym dnem

- porządna łycha - mieszadło ;)

- papier do pieczenia jako podkład pod wafle

- szeroki nóż do rozprowadzenia masy

 

Składniki:

- puszka gotowej masy krówkowej

- 50g masła (opcjonalnie, ja dałam)

- kwaskowate powidła albo konfitury (u mnie konfitury porzeczkowe)

- 4 łyżeczki kakao niskotłuszczowego, niesłodzonego

- paczka andrutów

- oczechy włoskie do dekoracji


Do dzieła!

Nakłdamy do garnka masę, rocieramy z masłem do uzyskania w pełni gładkiej, aksamitnej masy, chwilę pyrkolimy. UWAGA! Producent podaje, że z powodzeniem można zrobić to na zimno. nakładamy na jedną z warstw wafli konfiturę, warstwę ok. 1-2 mm. Wykładamy część kajmaku na wafle, do części pozostałej w garnku dodajemy kakao i dobrze łączymy, chwilę pyrkolimy. Gdy pozbędziemy się wszystkich grudek w masie kakaowej wykładamy ją między pozostałe wafle, odrobinę zostawiając w garnku na górną polewę. Górny wafel zostawiamy w tej fazie pracy "czysty", coby go docisnąć. Ja dociskam zawsze encyklopedią PWN, podkładając uprzednio ściereczkę. Pozostawiamy w uścisku ok. 1 godz. Po tym czasie, jak masa stężeje nieco i wafle się dobrze skleją nakładamy wierzchnią warstwę i dekorujemy. Tak oto przekładaniec jest zwarty i gotowy do spożycia :). Smacznego!

 

Piszinger

poniedziałek, 14 września 2009
Piaskowa burza ponad śliwką

ciasto cynamonowo-piaskowe ze śliwkami

 

Oto ciasto powstałe w wyniku małego eksperymentu. Wyszło boskie, w życiu bym poczciwego piaskowca nie podejrzewała, że tak cudownie może zagrać w asyście panny śliwki. U mnie w domu purpurowo - granatowe szaleństwo w pełni, poczyniłam już z udziałem krągłych dam: knedle, ciasto jogurtowe, jedno, drugie, crumble (o tym niebawem)...W toku intensywnego namysłu cóż by tu jeszcze słodko - śliwkowego wykombinować (bo na słodkie miałam chęć przemożną), wykluła mi się niejasna wizja ciasta delikatnego, lekkiego, puszystego pachnącego cynamonem. Wybór padł na "klasyczne" ciasto piaskowe, ze względu na jego minimalizm, szybkość i prostotę. Wyszło cudownie, naprawdę! Gorąco polecam na chłodne już wieczory, do filiżanki ciepłej herbaty jak znalazł.

 

ciasto cynamonowo-piaskowe ze śliwkami

 

Cynamonowe ciasto piaskowe ze śliwkami

 

Czas przygotowania (z pieczeniem): ok. 50 min.

 

Niezbędne będą:

- tortownica 27cm

- mikser

- miska do mieszania ciasta

 

Składniki na ciasto:

- 1 szklanka mąki pszennej (może być minimalnie więcej, zależy od wielkości jajek, ja dałam jedną, bo jajka miałam S)

- 4 jajka całe

- 1 łyżka mąki ziemniaczanej

- 100g masła lub margaryny

- 1 szklanka cukru (dałam 3/4)

- łyżeczka z lekką górką cynamonu

- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

- ok. 40 dag śliwek węgierek

 

Składniki na lukier:

- 1/3 szklanki cukru pudru

- 1 łyżka mleka

- pół łyżeczki cynamonu (może być mniej, może być więcej, jak kto lubi)

 

Do dzieła:

Nastawiamy piekarnik na 180 st. Mieszamy suche składniki w misce (oprócz cukru). W osobnym naczyniu ucieramy całe jajka z cukrem. Łączymy mokre i suche dokładnie, do uzyskania gładkiej, jednolitej, puszytej masy. W rondelku roztapiamy masło i przestudzone łączymy z utartym ciastem. Delikatnie mieszamy łyżką, aż masło całkowicie połączy się z masą. Wylewamy ciasto na wysmarowaną masłem i opsypaną bułką tartą lub manną tortownicę. Na wierzch kładziemy połówki śliwek skórką do dołu. Pieczemy ok 40 min. Po upieczeniu studzimy w piekarniku przy otwartych drzwiczkach ok. 10 min. Następnie wyciągamy i studzimy nie w przeciągu ;). Gdy ciasto ostygnie sporządzamy lukier: w rondelku rozpuszczamy cukier puder z mlekiem i cynamonem, chwilę pyrolimy, wyłączamy gaz, lekko wystudzamy. Wierzch chłodnego ciasta polewamy przygotowanym lukrem. UWAGA! Ciasto przed nałożeniem lukru powinno być wystudzone, inaczej lukier będzie się "topił" i wsiąkał w ciasto!, tak jak  miało to miejsce u mnie  ;). Lukier jest bardzo słodki, trzeba uważać, żeby nie przesadzić z ilością. Rozprowadzmy cienką warstwę, jeśli zostanie, trudno, nie wylewajmy na siłę grubej warstwy. No, chyba, że ktoś lubi bardzo słodkie ciacha :D. Smacznego!

 

ciasto cynamonowo-piaskowe ze śliwkami

 

Ciasto bierze udział w akcji CZAS NA ŚLIWKI

śliwki

sobota, 12 września 2009
Ryba pomidorowo-ananasowa, czyli wariacja słodko-kwaśna

ryba słodko-kwaśna

 

Danie pierwsza klasa. Łączy w sobie wiele zalet, od niezwykłych walorów smakowych, poprzez prostotę i szybkość wykonania do absolutnej niezawodności! Tego dania po prostu nie da się zepsuć, pod warunkiem oczywiście zachowania wysokiej jakości części składowych, ale to chyba oczywiste :). Przepis pochodzi od znajomej rodziców, gości w naszym od dłuższego czasu niezmiennie zachwycając zarówno nas, jak wszystkich nim obczęstwywanych. Ryba w sosie pomidorowo-ananasowym smakuje równie dobrze jako danie główne, podawane na ciepło, jak również jako zimna przystawka. Pełen uniwersalizm jest więc kolejną jej zaletą. Na moim stole zagościła tym razem jako danie obiadowe, zaserwowałam ją z ryżem, z którym, moim zdaniem, komponuje się zdecydowanie najlepiej. Można także z powodzeniem podać ją z kaszą kuskus, makaronem sojowym lub ryżowym, w każdej z tych kombinacji zyskuje nową, oryginalną nutę. Naprawdę warto wypróbować tą prościutką, choć niebanalną potrawę. Z mojej strony gorąco polecam :)


Ryba pomidorowo-ananasowa


Czas przygotowania: ok. 20 min.

Niezbędne będą:

- rondelek

- patelnia

 

Składniki (na 3 słuszne porcje):

- ok. 350g ryby białej (u mnie była panga, dodkonale sprawdzają się także ryby morskie: mintaj czy dorsz)

- 3 mięsiste pomidory albo puszka gotowych, krojonych (polecam tą drugą opcję!)

- 1 cebula średniej wielkości

- 3-4 ząbki czosnku

- ok. 8 łyżek ketchupu dobrej jakości (daję Heinza klasycznego, sprawdza się świetnie!)

- puszka ananasa

- prażone ziarno sezamu

- olej lub oliwa do smażenia

 

Do dzieła!

Przyrządzamy rybę: kroimy na dość małe kawałki, ok. 4x7cm, obsalamy, obtaczamy w mące, smażymy na złoty kolor, odkładamy na talerz. Przystępujemy do sosu. W garnku podsmażamy na złoto pokrojoną dość drobno cebulę, dodajemy posiekany czosnek, podsmażamy razem. Następnie dorzucamy pomidory, odparowujemy nadmiar wody aż do uzyskania pulpy (jeżeli mamy pomidory z puszki, albo pulpę, ten proces odpada). Dodajemy ketchup, oraz pokrojonego w kostkę ananasa, ewentualnie szczyptę soli (ja nie dosalam, wystarcza to, co jest w ketchupie, ale jestem "małosolna", więc dla niektórych może być mało). Chwilę wyrkolimy na wolnym ogniu po czym dorzucamy rybę i dusimy kilka minut. Na samym końcu dosypujemy uprażony na suchej patelni sezam. (można też posypać nim wierzch potrawy przed podaniem). Serwujemy podle uznania: ciepłe czy zimne, z ryżem, makaronem czy kuskusem :). Smacznego!

 

ryba słodko-kwaśna

 

 
1 , 2 , 3 , 4