Kategorie: Wszystkie | "Od kuchni" | Krówkowo :) | Słodko | Warzywnie | Wytrawnie
RSS
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Słodkie, puszyste kółeczka z patelni - cóż jak pancakes

pancakes

Robiłam pierwszy raz, ochotę miałam na nie od naprawdę bardzo dawna. Zainspirowały mnie kulinarne dzieła Abbry, Majanki i kilkorga innych spośród Was, którzyście w ostatnim czasie te cuda zza wielkiej wody poczynili :). Skorzystałam z przepisu Abbry - wyszły wybornie! Naprawdę byłam pod ogromnym wrażeniem, że coś tak prostego może być tak pyszne. Jednocześnie ogarnął mnie mały smutasek, że tak późno je odkryłam i aż się sobie zadziwiłam, jak mogłam się obyć bez nich w jadłospisie??? Teraz zagoszczą w nim na stałe, to pewne. Moje pierwsze pancakes wsunęłam z powidłami wiśniowymi - super. Były delikatne, puszyste, rozpływały się w ustach, wciągały do tego stopnia, że wraz z moim M. nie mogliśmy się pohamować i dobieraliśmy kolejne aż wyszły niemal wszystkie (a mało nie było ;))...A miało być śniadanko...Polecam gorąco, kto jeszcze nie próbował niechaj nie zwleka :)

 

Pancakes, po prostu :)


Czs przygotowania (ze smażeniem): ok. 30 min.

 

Niezbędne będą:

- mikser

- patelnia teflonowa (!), żadna inna nie wchodzi w grę

- chochelka do nakładania ciasta albo duża, głeboka łyżka

 

Składniki (dla 2 głodnych osób):

[przepis podaję za Abbrą, bo zniego korzystałam, tyle, że podwoiłam ilość składników i zrezygnowałam z cukru waniliowego oraz borówek]

- 300g mąki pszennej

- 2 łyżeczki proszku do pieczenia

- 4 łyżki cukru pudru

- 300ml mleka

- 50g stopionego masła

- 2 jajka

- odrobinka soli

 

Do dzieła:

Mieszamy składniki suche, dodajemy jajka, mleko i miksujemy do uzyskania gładkiej konsystencji. Następnie dodajemy ostaudzone, roztopione masło i łączymy z resztą masy. Rozgrzewamy patelnię (nie używamy żadnego tłuszczu, ni grama!!!). Nakładami ciasto chochelką i smażymy z obu stron na złoto :). Podajemy ciepłe (najlepsze!) z ulubionymi dodatkami: dżemikiem, konfiturką, musami owocowymi, bitą śmietaną, jogurtem, posypujemy cukrem, miodem, syropem, sosem czekoladowym, nutellą - komu co w duszy gra! Smacznego :D

pancakes

czwartek, 27 sierpnia 2009
Po urlopie :)

tatry

 

Uh, wróciłam z mojego mikro, bo 5 dniowego urlopu. Niestety musiał mi on wystarczyć za całe "wakacje" i nie powiem, całkiem się udało. Dzięki Tatrom oczywiście :). Niegdzie indziej nie mogłabym odetchnąć pełną piersią, poczuć że żyję i że to życie jest piękne. Bardzo mi dobrze z tą myślą, mam nadzieję, że zostanie ze mną do następnego prażenia się na hali ;).

 

A kulinarnie? Cóż jak nie klasyka nad klasykami, czyli oscypek, złoto Tatr. Wspaniały ser, kto jeszcze nie próbował, niechaj koniecznie to nadrobi. Proszę tylko abyście zwracali uwagę na to, czy jest rzeczywiście owczy, bądź z przewagą mleka owczego. Smak ma taki oryginalny, tradycyjny oscypek diametralnie inny od popularnych "tradycyjnych górskich serków" (bo nazwa oscypek jest zastrzeżona dla produktu z przewagą mleka owczego, wytwarzanego tradycyjną techniką), które faktycznie są po prostu krowie, najczęściej suto zasalane. Winien też być należycie uwędzony, na piękny, głęboki, złoty kolor, być twardy i zwarty. Oscypka można wykorzystać dosłownie do wszystkiego. Doskonale nadaje się jako klasyczny ser kanapkowy, pyszny jest smażony, sam, bądź z dodatkami, cieakwie komponuje się z zapiekankami, pasuje także do makaronów i jako wsad do zup. Jednym słowem jest przykładem sera w pełni uniwersalnego, choć o specyficznym smaku. Fanom wędzonych serów na pewno przypadnie do gustu! Osobiście najbardziej lubię oscypek chrupać "na surowo", na zielonej, tatrzańskiej hali, po wyczerpującym marszu, bądź smażony z patelni. O ile pierwszy sposób zarezerwowany jest dla błogich chwil wolności o tyle drugim na całe szczęście mogę się delektować przez cały rok, jeśli tylko wpadnie mi w ręce ten rarytas. Przyrządzenie tego specjału jest szczytem prostoty, a efekt...Mmm, niebo w gębie!

 

smażony oscypek

 

Oscypek smażony z żurawiną


Czas przyrządzania: ok. 5-6 min.

 

Niezbędne będą:

- patelnia (ja używam teflonowej)

- łopatka do przewracania

 

Składniki:

- oscypek wędzony (ilość podle upodobań ;))

- żurawina (j.w.)

- masło (opcjonalnie)

 

Do dzieła:

Rozgrzewamy patelnię. Kroimy oscypka na dość cienkie, ok. 0,5 - 0,7cm plastry. Kładziemy plastry na patelni, smażywmy po 2-3 min. z każdej strony na złoto (to zależy od twardości i "świeżości" oscypka). UWAGA! Ja używam niemal zawsze patelni teflonowej, dzięki temu mogę smażyć oscypka bez użycia tłuszczu, taki smakuje mi najbardziej, smak samego sera jest wtedy najbardziej wyrazisty. Można też smażyć go w sposób tradycyjny, na maśle. Jest także bardzo dobry! Gorącego oscypka układamy na talerzu, podajemy z żurawiną i wcinamy od razu, na gorąco. Pycha. Smacznego :)

 

smażony oscypek

Tradycyjnego oscypka smażonego z żurawiną dołączam do Durszlakowej akcji SAY CHEESE

say cheese

 

piątek, 21 sierpnia 2009
‘The Lovely Blog Award' Wyróżniam i ja :)

One lovely blog award

 

W związku z otrzymanym wyróżnieniem z rąk Viridianki (:*), pragnę z kolei uhonorować tym tytułem moje ulubione blogi i ich autorów. Oto 13 blogów, do których zglądam codziennie i się natycham po uszy :). Oczywiście w tej 13, siłą rzeczy, nie zmieściły się wszystkie moje źródła natchnienia. Wszystkim serdecznie dziękuję za Waszą twórczość, naprawdę robicie kawał dobrej roboty :D

1. Majana - Majanowe pieczenie (http://majanaboxing.blox.pl/html)

2. Aklat - Ucztując (http://ucztujac.blox.pl/html)

3. Cuda.wianki - Brulion z przepisami (http://brulionzprzepisami.blox.pl/html)

4. Mietowka22 - Raj słodkości (http://mietowka22.blox.pl/html)

5. Abbra - Moje kucharzenie (http://mojekucharzenie.blox.pl/html)

6. Kasiaaaa24 - Gotuję bo lubię (http://gotowaniecieszy.blox.pl/html)

7. Houseofcolours - Half hour Cook (http://halfhourcook.blox.pl/html)

8. Mojeslodkie - Cukrem i miodem (http://slodkie.blox.pl/html)

9. Dr.fly - Moje potyczki kulinarne (http://nismialakulinarnie.blox.pl/html)

10. Karolina - Bułka z masłem (http://jakbulkazmaslem.blogspot.com)

11. Blue_megi - Rogalik (http://rogalik.blox.pl/html)

12. Tehuana - W kuchni przytulanki (http://wkuchniprzytulanki.blox.pl/html)

13. Szarlotek - Cukiernicze kreacje (http://cukierniczekreacje.blox.pl/html)

 

PS. Przepraszam za te nieaktywne adresy stron...Ciemna jestem jeszcze w blogowej sferze i nie mam pojęcia jak wstawić aktywny link :(. Będę wdzięczna za pomoc światlejszych! Z góry dziękuję :)

 

Warzywa wkraczają na salony - sojowe chili :)

chili

Ano, wariacja wokół jednego z moich ulubieńszych, ekspresowych dań obiadowo - kolacyjnych - chili con carne. Z przyczyn oczywistych nie można użyć tej nazwy do mojej potrawy, wymysliłam więc nieco prostackie "sojowe chili", ale traktujmy to jako nazwę roboczą. Wymyślę mam nadzieję coś bardziej poetyckiego. Wracając do samego dania...Wpisuje się w moją zakrojoną na szeroką skalę akcję unikania mięsa. Jest eksperymentem, ale jakże udanym. W związku z tym zdecydowałam się patentem z Wami podzielić (choć zdaję sobie sprawę, że pewnie nie ja pierwsza wpadłam na takie zestawienie ;)). Chili w tej wersji jest naprawdę pyszne. Z grubsza smakuje jak jego mięsny odpowiednik. Zresztą dołożyłam strań aby tak było i przyrządziłam soję, dokładnie tak, jak czyniłam to z mięsem. Jest nieco delikatniejsze i zdecydowanie mniej tłuste. Spróbujcie, warto, choćby tak dla odmiany :)

 

Sojowe chili


Czas przygotowania: ok. 30 min.

 

Niezbędne będą:

- garnek (duży)

- porządna łycha do mieszania

- miska na soję

 

Składniki (dla 4 osób):

- opakowanie suszonych kotlecików, albo "trocinek" sojowych

- mała puszka koncentatu

- suszone pomidory (może byc bez, ale "z" zdecydowanie lepsze!)

- pulpa pomidorowa (najlepiej własnej roboty, z kawałkami pomidorów)

- 2 puszki fasolki czerwonej

- 2-3 chili

- 4 ząbki czosnku

- średnia cebula

- ok 3 płaskich łyżek słodkiej papryki

- pieprz cayenne (podle smaku)

- sól

- 2-3 łyżki oliwy z oliwek

 

Do dzieła:

 

Namaczamy soję, następnie siekamy na drobniutkie kawałeczki (zrobiłam błąd i zmieliłam, nie radzę, bo się robi papka, smaku to nie zmienia, ale lepiej posiekać, coby mieć więcej "na ząb" ;)), obsalamy do smaku. Na rozgrzanej oliwie podsmażamy cebulę na szklisto i czosnek. Gdy cebula się zeszkli wrzucamy soję, podsmażamy. Następnie dorzucamy koncentrat, chwilę razem wszystko jeszcze smażymy, następnie do gara wędruje pulpa i chili. Chwilę wszystko razem pyrkolimy. W tym momencie dorzucamy paprykę słodką i pieprz cayenne do smaku, ewentualnie solimy. Wrzucamy fasolkę, delikatnie mieszamy, pyrkolimy parę minut, próbujemy, w razie potrzeby dorzucamy papryki, pieprzu albo soli. Gotujemy jeszcze ok. 5 min. na wolnym ogniu. Podajemy gorące, najlepiej z tortillami :) (przepis na nie podałam osobno). Równie dobre, a nawet lepsze jest na drugi dzień :). Smacznego!

chili

 

 

‘The Lovely Blog Award’. Dziękuję :*

Spotkała mnie wczoraj przemiła niespodzianka - nagroda z rąk jednej z moich ulubieńszych blogerek - Viridianki.

One lovely blog award

Od razu, tak na początek, przepraszam, że dopiero teraz o tym piszę miast na gorąco, ale nie wyznaję się jeszcze za dobrze w blogowym światku i po prostu nie zorientowałam się w porę, że zostałam utytułowana. Trzeba mi było małego szturchnięcia ;).

Bardzo, ale to bardzo dziękuję Viridiance za wyróżnienie. To ważne i bardzo mobilizujące, tym bardziej na początku blogowej drogi. Mam nadzieję, że swoją pisaninę i pstrykaninę będę uskuteczniać dalej coraz lepiej i coraz pyszniej i że komuś, kiedyś coś się przyda :). Z tym większym zapałem siadam do skrobania notek, tłuczenia garów i szorowania foremek ;D

czwartek, 20 sierpnia 2009
Pochwała prostoty, czyli tortille

torille pszenne

Dla mnie są zjawiskowe, jak wszystkie dania "z niczego", którymi można się autentycznie delektować, a ich smak wspominać długo, długo...Tortilla, niby nic, a jednak COŚ, coś, na co miałam ochotę od dawna, tylko jakoś zawsze okazji brakowało i przyznam szczerze odwagi - czy wyjdą, takie jak trzeba, elastyczne, mięciutkie, z delikatną "skorupką" na powierzchni? Nadarzyła się okazja (przyrządzałam chili, przepis niebawem :)), więc zacisnęłam zęby i z drżącym sercem zaryzykowałam samodzielnie wykonanie wymarzonych hiszpańskich placków. Wyszperałam przepis podstawowy na Gotujmy.pl., zmodyfikowałam nieco na podstawie kilku innych, coby odpowiednio wypośrodkować podle własnych odczuć prawdopodobieństwa skwaszenia ;). I tadam! O dziwo wyszły! Takie jak trzeba, mało samokrytycznie powiem, że niemal idealne, lepsze niż kupne, mmm. Przywołały wspomnienia odległych stron. Polecam wypróbować :)

Tortille pszenne

Czas przygotowania (łączny, ze "smażeniem"): ok. 30 min.

Niezbędne będą:

- Porządna patelnia, najlepiej teflonowa, albo żeliwna

- stolnica do wyrobienia ciasta i uformowania placków

- wałek

Składniki (dla 2 osób - ok 12 placków, +/- zależnie od grubości):

- 2 szklanki mąki pszennej

- 2 czubate łyżeczki masła, margaryny, albo smalcu

- 2 płaskie łyżeczki soli

- 1 łyżeczka (z "górką") proszku do pieczenia

- ciepła woda, ok pół szklanki, zależy ile wchłonie ciasto

Do dzieła:

Przygotowujemy ciasto - ogólnie tak jak pierogowe. Wysypujemy mąkę na stolnicę, dodajemy sól, proszek do pieczenia, palcami rozkruszamy w niej masło i powolutku dolewamy wodę, na bierząco zlepiając ciasto, aż powstanie nam zwarta, elastyczna, nie lepiąca się, ale "przylepna" kula, czyli w konsystencji ciasto pierogowe ;). Zawijamy ciasto w woreczek, coby nie wyschło. Odrywamy od niego kulki, rozwałkowujemy cieniutko na grubość ok 1-2 mm. Tak uformowane placki wrzucamy na suchą, rozgrzaną patelnię i smażymy dosłownie kilkanaście sekund z każdej strony, aż placuszki leciutko się przypieką, ale pozostaną elastyczne! UWAGA! Patelnia musi być naprawdę dobrze rozgrzana, a gaz duży, tylko wtedy tortille ładnie się zrumienią z zewnątrz a jednocześnie pozostaną elastyczne. Podawać z ulubionym sosem (najlepiej wszelkiego rodzaju fasolowe wariacje), bądź wsuwać same :). Smacznego!

torille pszenne

środa, 19 sierpnia 2009
Na okrągło, morelkowo, czyli idziemy za knedlowym ciosem :)

knedle z morelami

Knedle ze śliwkami z ciastem serowo-ziemniaczanym z przepisu Aklat (http://ucztujac.blox.pl/html) zrobiły na moim podniebieniu tak niebiańskie wrażenie, że postanowiłam pójść na całość i wziąć na warsztat także morelki :). Efekt - boski, acz chyba jednak wolę wersję śliwkową. Dlaczego? Morelki są po ugotowaniu zdecydowanie bardziej kwaskowe, może winnam dać więcej cukru do środka? Dałam tyle samo, co do śliwek, po pół łyżeczki, dla mnie nieco za mało. Musiałam dosypywać po wierzchu, czego zazwyczaj nie czynię. Warto jednak nadmienić, że jestem cukrowa kobita, słodyczy się nie boję, więc pewnie, dla mnie zasłodzonych kndele z morelami będą ideale! Mojemu lubemu, który jest amatorem tych owoców bardzo smakowały, choć przyznał, jako i ja, że słodyczy mogłoby być w środku więcej.

knedle z morelami

Knedle z morelami

Czas przygotowania (z gotoawniem): ok. 30 min. (dla wprawionych już nieco w lepieniu)

 

Potrzebne będą:

- garnek z prostymi ściankami do pierwszego utarcia masy

- stolnica do wtórego wyrobienia

- duży, płaski gar do gotowania

- praska do ziemniaków

- łyżka cedzakowa do odławiania ugotowanych knedli z gara

- ściereczka do wykładania gotowych knedelków przed ugotowaniem

 

Składniki (dla 3 osób - ok 18 knedli):

- 30 dag ziemniaków gotowanych

- 30 dag białego sera (tym razem dałam tłusty)

- ok. 1 szklanki (250 ml) mąki

- ok. 70 dag zgrabnych, dojrzałych morelek

- 1 jajko

- cukier

- cynamon, śmietana, jogurt, cukier, bułka tarta, masełko, do wyboru, do koloru podle upodobań :)

 

Do dzieła:

Myjemy owoce, wydłubujemy pestki nie rozrywając połówek. Nastawiamy gar wody, niech się pyrkoli ;). Ubijamy ziemniaki praską, dodajemy biały ser, razem zagniatami na gładką, jednolitą w barwie i konsystencji masę. Wyciągamy ciasto z garnka na stolnicę, dodajemy jajko, mąkę i wyrabiamy dodając mąki w miarę potrzeby do czasu, aż uzyskamy lekko klejące się, ale zwarte i dość elastyczne ciasto. Natsępnie odrywamy od ciasta kawałeczki, formujemy z nich krążki, układamy na środku morelkę (uprzednio wsypujemy do jej wnętrza cukier - ja dawałam pół łyżeczki). Zalepiamy ostrożnie. UWAGA! Knedle będą się łatwiej formowały i zaklejały, jesli przed wykonaniem każdego kolejnego oprószymy dłonie mąką! Gotowe knedle układamy w oczekiwaniu na wrzut do gara na ściereczce, coby się nam nie przykleiły do podłoża (można też układać na posypce z mąki, np. na stolnicy). Kiedy wszystkie są gotowe, przystępujemy do gotoawnia. Wrzucamy na wrzątek i gotujemy 3 - 4 min. (zależy jak grubaśne ciastem opasaliśmy nasze owocki) od czasu wypłynięcia. Wykładamy łyżką cedzakową na talerze, podejmy gorące z ulubionymi dodatkami. Smacznego :)

knedle z morelami

 

wtorek, 18 sierpnia 2009
Gorący romans ziemniaka z jajem, czyli zapiekanka

zapiekanka ziemniaczana

Niezawodne, szybkie danie z gatunku sprzątaczy lodówki, przy tym jednak bardzo smaczne i przy odrobinie dobrych chęci całkiem wyględne (nie u mnie tym razem niestety ;)), tak, że w gronie przyjaciół zupełnie spokojnie można podać na stół. Zapiekanka owa jest moją autorską wariacją wokół przepisu na zapiekankę węgierską zaczerpniętego dawno temu z Kulinarnego Atlasu Świata. W wersji oryginalnej poza składnikami, które pozostały niezmienne (jajo, ziemniak, cebula), znajdowała się kiełbasa i śmietana, u mnie zastąpiły je rybki: łosoś bądź tuńczyk oraz beszamel. Jakikolwiek będzie Wasz zestaw, a fantazjować z tym daniem można, oj można, zapewniam, że będziecie kontent. Zawsze bowiem wychodzi smakowite, pachnące i sycące.

Zapiekanka ziemniaczano - jajeczna


Czas przygotowania (z zapiekaniem): ok. 50 min.

 

Niezbędne będą:

- Naczynie żaroodporne

- rondelek do beszamelu

- patelnia do przesmażenia cebulki i czosnku

 

Składniki (dla 3 - 4 osób):

- ok 50dag ugotowanych ziemniaków (w mundurkach)

- 3 jaja na twardo

- 1 cebula

- 4-5 ząbków czosnku

- Szklanka mleka (250 ml)

- łyżka masła + trochę do wysmarowania formy

- łyżka mąki

- ser żółty dobrze się spiekający (miałam morski)

- 2 puszki tuńczyka w sosie własnym lub ok. 20-30 dag wędzonego łososia

- Ulubione przyprawy dobra jest papryka słodka i ostra, niezłe jest też na modłę włoską z oregano, bazylią bądź tymiankiem.

 

Do dzieła:

Piekarnik nastawić na 180st. Zaczynam zawsze od przygotowania składników i formy. Formę wysmarowuję masłem. Ziemniaki i jajka kroję na plasterki. Cebulę siekam "w piórka", czosnek w płatki, wrzucam na patelnię z odrobiną oliwy i podsmażam na szklisto - złoto. Odsączam tuńczyka lub kroję w paski łososia. Ser ścieram na tarce. Przystępuję następnie do beszamelu. W rondelku podsmażam masło i mąkę, dodaję mleko, solę, zagotowuję ciągle mieszając do zgęstnienia. Gdy wszystkie części składowe zapiekanki są gotowe do użycia, przystępuję do etapu końcowego, czyli układania warstw. Zaczynam od ziemniaków, układam ich plastry na dnie, następnie jajka (po ułożeniu obsalam!), cebulka z czosnkiem, tuńczyk/łosoś, beszamel, ser i od początku, aż do wyczerpania składników. Nie można zapomnieć w trakcie układania warstw o posypywaniu przyprawami! Mi się to niestety parę razy przytrafiło i musiałam ratować się dodając na wierzch, ale wiadomo, nie to samo ;). Na wierzchu powinien być beszamel pokryty serem. Wstawiam na ok. 20-30 min. do piekarnika, wyciągam jak ser będzie ładnie zrumieniony. Smacznego :)

zapiekanka ziemniaczana

niedziela, 16 sierpnia 2009
Tarta - kolejna odsłona kajmaku, mazidła bogów :)

tarta kajmakowa

Pisałam już, że kocham go niezmiernie, miłością trwałą i gorącą od wczensych lat dzieciństwa? Ni nektar, ni ambrozja, ni żadne złote pyłki, nie robiły na mnie wrażenia, z krainą bogów, mlekiem i miodem płynącą ,kojarzył mi się tylko kajmak - krówka. Nieziemskie połaczenie rzeczonych mleka i miodu (no prawie ;)). Jako nastolatki, z przyjaciółką, opychałyśmy się przez szkolne lata niemal co dzień mało szlachetnym, stanowiącym jeno zaczątek orygniału, mlekiem słodzonym w tubce. Dziś, mając własny garniec i kuchnię, kiedy najdzie mnie nieodparta ochota na owo złote mazidło, czynię je z pełnym namaszczeniem i podle wszelkich, odwiecznych zasad, coby smakowało właśnie tak, jak powinno - bosko.

Równie chętnie jak jem, wykorzystuję kajmak do wypieków wszelkicj maści. Prezentowałam Wam już piszingera z jego udziałem, na święta zawsze jest "krówkowy" mazurek, ostatnio poczyniłam zaś tartę. Zainspirowana przepisem wyszperanym u Kredki na jej blogu Malowane Smakiem wzięłam się do roboty. Zazncazam, że mocno recepturę na to ciasto zmodyfikowałam znacząco, myślę, że na tyle, że powastało coś niemal zupełnie innego ;), ale tak miało być, bowiem chciałam uzyskać tartę bardziej kajmakową, mniej czekoladową, której to smak wydawał mi się dominować w pierwowzorze. Ponadto zależało mi na spodzie z ciasta kruchego (bo je uwielbiam), dlatego zrezygnowałam z ciastek na rzecz spodu pieczonego. Wyszło przepysznie, mój M. był zachwycony, ja niemniej, a kto wie, może i nawet więcej :). Ciasto fajne, bo pomimo kajmaku, wcale nie bardzo słodkie, odpowiednio wyważone, naprawdę fajne i uniwersalne. Szczerze polecam.

tarta kajmakowa

Tarta kajmakowa z bitą śmietaną i bananami

Czas przygotowania (bez pieczenia i czasu schładzania ciasta ;), czyli czysta robocizna): ok. 20 min.

Niezbędne będą:

- tortownica z wyciąganym dnem średnica 20 cm

- stolnica do wyrobienia ciasta

- wałek

- mikser do ubicia śmietany

- drobnooczkowa tarka do poczynienia wiórków czekoladowych

- 2 miseczki

Składniki na ciasto (spód):

- 1,5 szklanki (250ml) mąki

- 2 żółtka

- ok 80g schłodzonego masła

- 2 czubate łyżki śmietany (18%)

- 2 płaskie łyżki cukru pudru

- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

- 4 łyżeczki kakao naturalngo

Składniki na wierzchnie warstwy:

- kajmak (ja robiłam sama - przepis w dziale "krówkowo", może być też z puszki ;))

- śmietanka kremówka 30%

- 2 banany

- sok z połówki cytryny

- kilka kostek gorzkiej czekolady

tarta kajmakowa

Do dzieła:

Zaczęłam oczywiście od kajmaku (ok 60 min. pyrkolenia), dla mniej zdeterminowanych proponuję kajmak w wersji kupnej, puszkowej (choć wierzajcie - smak już nie ten!). Następnie przystąpiłam do ciasta. Wymieszałam składniki suche, następnie "wsiekałam" do nich schłodzone masło, rozdrobniłam je i wymieszałam z mąka i resztą, za pomocą noża. Następnie dołożyłam żółtka, śmietanę i zagniotłam gładkie ciasto. Ciasto uformowałam w elegancką kulę, zawinęłam w woreczek i wrzuciłam na ok 30 min do zamrażarki. W tym czasie rozgrzałam piekarnik do 220st., ubiłam śmietankę na sztywno, pokroiłam banany w ok 1 cm plasterki. Pokrojone banany wrzuciłam do miseczki i zalałam sokiem z cytryny. Ubita śmietana i bananki powędrowały tymczasem do lodówki. Wyciągnęłąm ciasto, pokroiłam na plastry, każdy rozwałkowałam na grubość ok 3 mm i wyłożyłam nimi tortownicę (uwaga - forma ma być such, żadnego masła :)). Brzegi wyłożyłam na wysokość ok. 2 cm. Wstawiłam do piekarnika na 20 min. W międzyczasie dokończyłam kajmak, wymieszałam ze sobą banany z sokiem cytrynowym i ubitą kremówkę. Po upieczeniu i wystudzeniu ciasta nałożyłam warstwy: kajmak, następnie banany z kremówką, wyrównałam, wierzch posypałam wiórkami czekoladowymi i większymi kawałeczkami czekolady. Tak sporządzone ciacho spędziło przed konsumpcją obowiązkowe dwie godz. w lodówce. Było niezmieskie!!! Spróbujcie sami. Smacznego :)

tarta kajmakowa

piątek, 14 sierpnia 2009
Paróweczki w zwiewnych szlafroczkach wieczorową porą

parówki w szlafroczkach

Danie niezawodne na każdą właściwie okazję, o każdej porze dnia (i nocy ;)), proste niczym drogowe pasy, a do tego pyszne i sycące. Od kiedy pierwszy raz je zrobiłam na sylwestra, na stałe zagościło w moim repertuarze i powraca cyklicznie, już nie tylko w jako biesiadne "coś na ząb". Polecam wszystkim zaganianym, kiedy mają ochotę na coś konkretnego a czasu i sił nie za wiele :). Nie będziecie zawiedzeni!

Parówki w zwiewnych szlafroczkach

Czas przygotowania (z pieczniem): ok. 40 min.

Potrzebne będą:

- papier do pieczenia

- wałek

- stolnica

Składniki (dla 3 głodnych osób :)):

- 400g ciasta francuskiego

- 6 cienkich parówek

- ok 50g żółtego sera (gatunek - wedle upodbań)

- ok 2-3 łyżek ketchupu

- oregano

Do dzieła:

parówki w szlafroczkach

Nastawiamy piekarnik na 210st. Najlepiej na grzanie oddolne. Ciasto francuskie wałkujemy na grubość ok 3-4 mm, kroimy na kwadraty równej wielkości. parówki przekrajamy na pół. Ser kroimy w cienkie słupki. Układamy na każdym kawdraciku ciasta pół parówki, obok słupek, dwa słupki sera, polewamy parówkę odrobiną ketchupu (ile kto lubi), posypujemy oregano. Kwadraciki składamy na pół i zawijamy rożki. Układamy na papierze do pieczenia, zostawiając odstęp między zawiniątkami na wyrośnięcie. Wstawiamy do piekarnika na ok 20 min. (aż ciasto się przyrumieni). UWAGA! Jeśli ktoś lubi ciasto francuskie przypieczone ładnie z wierzchu na złoto niechaj przed wstawieniem rożków do piekarnika posmaruje je po wierzchu żółtkiem. Ja wolę w wersji naturalnej :). Smacznego!

 
1 , 2