Kategorie: Wszystkie | "Od kuchni" | Krówkowo :) | Słodko | Warzywnie | Wytrawnie
RSS
wtorek, 13 października 2009
Cukinia w kakaowej toni - ciasto mega czekoladowe bez czekolady

 

czekoladowe ciasto cukiniowe

 

Wspaniałe!!! Jest to ciasto względem którego nie zawachałabym się użyć sformułowania totalny odlot, totalny...Po marchewkowych doświadczeniach wiedziałam, jakie cuda wychodzą z foremek na mocy warzyw, ale moc płynąca z tego ciasta i tak była dla mnie dużym zaskoczeniem. Bardzo lubię wszystkie ciasta "czekoladowe", zaczynając od murzynków, na brownie kończąc. Dlatego kiedy ujrzałam ten przepis na Waszych blogach, po prostu nie mogłam przejść obok niego obojętnie. Upiekliście to ciasto w tak wielu wariantach, że ciężko było mi dokanać wyboru wzorca ;). Ostatecznie zdecydowałam się na przepis zaprezentowany przez Kasię24 na jej blogu "Gotuję bo lubię", chyba dlatego, że zdawał się najprostszy i wszystkie skłądniki miałam pod ręką ;). Efekt przerósł moje oczekiwania. Ciasto wyszło cudownie wilgotne, ciężkie, ale nie zakalcowate, intensywnie czekoladowe w smaku, chyba nawet bardziej niż brownie z grzkiej czekolady ;), wprost rozpływające się w ustach. Miało też w sobie taką niesamowitą, ciężką do dookreślenia świeżość, pewnie dzięki cukinii. Dogodziłam sobie jeszcze sporządzając do niego polewę kawową podpatrzoną niegdyś u Abbry oraz dodając migdały. Przez całe dwa dni konsumpcji ciasto pozostało doskonałe, z czasem nawet szlachetniejsze w smaku i aromacie. Boskie. Polecam wszystkim bardzo, bardzo. Korzystajcie póki jest cukinii pod dostatkiem :).


Czekoladowe ciasto z cukinii


Czas przygotowania (bez czasu pieczenia): ok. 20 min.

 

Niezbędne będą:

- foremka 12x28

- duża, głęboka miska do mieszania ciasta

- porządna łycha do mieszania ciasta

 

Składniki na ciasto:

- 350g cukinii

- 240g mąki pszennej

- 200g cukru (dałam mniej - 160g i ciasto wyszło w sam raz słodkie jak dla mnie)

- 60g kakao

- 1 łyżka kawy rozpuszczalnej

- 1 łyżeczka sody

- 2 łyżeczki proszku do pieczenia (u Kasi była jedna)

- 1/2 łyżeczki soli

- 120ml oleju

- 4 całe jaja

- garść płatków migdałowych

Na lukier kawowy:

- pół szklanki cukru pudru

- 1 łyżeczka kakao

- 1,5 łyżki kawy rozpusczalnej

- odrobinka mleka albo wody

 

Do dzieła:

Nastawiamy piekarnik na 180st. Obieramy i ucieramy cukinię na średnich oczkach (jeśli jest malutka, można nie obierać, ja miałam z własnego chowu, monstrum ;)). Składniki suche mieszamy w misce, dodajemy cukinię, porządnie "obtaczamy ją w mącznej mieszance, dodajemy jajka i olej, mieszamy aż do usyskania konsystencji gęstego ciasta piaskowego, albo na kluski kładzione ;). UWAGA! Jeżli początkowo bedzie nam się wydawało, że ciasto jest za suche, nie zniechęcajmy się, cukinia rychło puści sok i problem będzie odwrotny. Jak tylko usykamu stosowną konsystencję wlewamy ciasto do formy i wstawiamy do piekarnika na ok. 60 min. Pieczemy "do suchego patyczka". Ja po 50min. sprawdzam pierwszy raz. Piekłam przez ok 80min. Studzimy chwilę w otwartym piekarniku, następnie dostudzamy na kratce. Ochłodzone polewamy lukrem albo nie, podle gustu. Najlepsze oczywiście na drugi dzień, po przegryzieniu :). Smacznego.

czekoladowe ciasto cukiniowe

wtorek, 29 września 2009
Piernik marchewkowy w roli głównej

ciasto marchewkowe

 

Chodziło za mną od dawna. Wałściwie od czasu, kiedy sporządziłam je pierwszy raz, na wiosnę tego roku. Z marszu podbiło moje podniebienie, a jak wiadomo stamtąd blisko do serducha, więc i ono zostało zawładnięte nim doszczętnie. Przepis wyszperałam w Kulinarnym Atlasie Świata, w broszurce poświęconej kuchni kaszubskiej. Podchodziłam do niego z dużą rezerwą, głównie dlatego, że nigdy wcześniej nie piekłam ciast warzywnych (teraz jedne z moich ulubionych;)) i nie byłam przekonana co do ich walorów smakowych. Zdecydowałam się jednak, tak ot, w ramach eksperymentu. Troszeczkę zmodyfikowałam przepis oryginalny, miast masła dodałam olej (bo wolę). Jakże wielkie było moje zdumienie, kiedy z piekarnika począł dobywać się cudny aromat, zapowiadający coś naprawdę wybornego. Ekscytacji dopełnił pierwszy kęs...Marzenie! Ciasto jest ciężkie, ale nie zwaliste, wilgotne, ale nie mokre, niezwykle aromatyczne (jak to pieniki ;)) i wciąga...Ja w każdym razie oderwać się od niego nie mogę. Póki nie zniknie, póty nieustannie zaprząta mój umysł i pobudza zmysły :). Tym razem rozkosz uzupełniłam polewą z białej czekolady! To już poezja...Naprawdę gorąco polecam.

 

Piernik marchewkowy


Czas przygotowania (bez czasu pieczenia): ok 20 min.

 

Niezbędne będą:

- Foremka 12x36, bądź dwie małe keksówki 10x20

- naprawdę duża miska do mieszania składników

- porządna łyżka do mieszania mikstury

 

Składniki na ciasto (na formę taką jak powyżej wymienione):

- 500g mąki pszennej

- 500g marchewki (najlepiej słodkiej karotki, ale "zwyczajna" też się doskonale nadaje)

- 4 całe jajka (spokojnie można dać 3)

- 120g masła lub pół szklanki oleju (daję to drugie)

- 1 szklanka cukru (daję 3/4 i ciasto jest naprawdę słodkie!)

- miód do smaku: 1-2 łyżki

- 3 płaskie łyżeczki przyprawy do piernika

- 2 łyżeczki proszku do pieczenia albo sody

- posiekane orzechy włoskie (niekoniecznie, ostatni robiłam bez nich)

- masło + mąka/tarta bułka/kasza manna (do formy)

Na polewę:

- 3/4 tabliczki (100g) białej czekolady

- łyżka masła

- czubata łyżka śmietany (u mnie 18%)

 

Do dzieła!

Nastawiamy piekarnik na 180st. Przygotowujemy formę smarując masłem, oprószając mąką/bułką/manną. Ja od jakiegoś czasu prószę mąką i spradza się doskonale, nie zostawia takiej grubej warstewki jak bułka. Marchewkę obrać i zetrzeć na średnich oczkach. Wszystkie składniki suche wymieszać ze sobą dokładnie w misce, dodać marchewkę, wymieszać tak, aby mąką z dodatkami obkleiła dokładnie "wiórki", następnie wbić całe jajka, dolać olej/stopione, ostudzone masło i wymieszać. UWAGA! Masa będzie początkowo baaardzo gęsta, sprawiająca wrażenie nie do utarcia, nie zniechęcajcie się jednak, spokojnie mieszajcie, marchewka szybko puszcza sok i za chwil kilka ciasto stanie się luźniejsze. Nie można go mieszać za długo, bo stanie się zbyt luźne! Przed wlaniem do formy składniki winny być dobrze połączone a ciasto mieć konsystencję gęstego piaskowego. Po wymieszaniu wylewamy ciasto do formy, wstawiamy do piekarnika na 50-70 min. Pieczemy "do suchego patyczka". Pierwsze nakłucie proponuję poczynić po 50 min. (w małych keksówkach po 40min.). Ja zazwyczaj piekę w dużej formie około 70 min. Studzimy 10 min. w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami, aż zacznie odstawać od formy, następnie wyciągamy i studzimy na kratce. Kiedy ostygnie nakładamy ulubioną polewę (opcjonalnie). Jak na ciasto warzywne przystało, najlepsze jest na drugi dzień albo i dłużej (dłużej niż 2 dni nigdy nie przetrwało, ale pewnie i na 3 jest wyśmienite, jak to pienik ;)). Smacznego!

 

ciasto marchewkowe

Ciastem niniejszym dołączam do trwającego jeszcze Festiwalu Marchewki

festiwal marchewki

czwartek, 24 września 2009
Śliwki pod kruchym cumulusem :)- wariacja wokół crumble

crumble ze śliwkami

 

Zacznę od tego, że jest to ciasto-nie-ciasto absolutnie przepyszne, jedno z takich, od którego nie sposób się oderwać zanim nie zniknie z formy...Ma jeszcze wiele przymiotów: jest szybkie, tanie, robione ze składników, które na codzień mamy pod ręką, dużo lżejsze niż jego pełne wersje ze spodem i boczkami, no i...ze śliwkami (kocham!) :). W zamyśle na kolacyjny deser miało być klasyczne krumble. Jednak w trakcie wysypywania składników na kruszonkę wpadło mi do głowy, coby doadać jajko a z białka poczynić chmurę nad śliwkami (uwielbiam białko w tej roli!). Tak też uczyniłam. W jednej chwili moja zacna kruszonka zamieniła się niniejszym w kruche ciasto, niemal klasyczne. Efekt końcowy przerósł moje oczekiwania kilkakrotnie, wyszło coś wspaniałęgo! Pochłonęliśmy z moim M. caluśką formę O.o...Śwliwki z kruchym cumulusem wprost rozpływały się w ustach, były słodkie, ale nie za bardzo, a przy tym niezwykle delikatne. Serdecznie polecam!

 

Śliwki pod kruchym cumulusem


Czas przygotowania: ok. 40 min.

 

Niezbędne będą:

- płaskie naczynie żaroodporne/forma do tart

 

Składniki:

- Szklanka mąki (około)

- 1 żółtko (moje było malutkie)

- 1 białko

- pół szklanki cukru

- 2 łyżki masła + łyżeczka do wysmarownia formy

- płaska łyżeczka cynamonu

 

Do dzieła!

Nagrzewamy piekarnik do 180st. Smarujemy masłem formę. Drylujemy śliwki, połówki układamy wierzchem do dołu. Posypujemy cynamonem. W małym naczyniu ubijamy żółtko z odrobiną cukru (ok 1 łyżki) na gładką masę, łączymy z mąką i masłem, wyrabiamy kruche ciasto. Jeżeli ciasto będzie zbyt rzadkie (w dużej mierze zależy od wielkości jajka), dosypujemy mąki, jeżli za gęste - dodajemy masła lub śmietany. Ubijamy białka z pozostałym cukrem na sztywno. Wylewamy je na śliwki, następnie wierzch posypujemy rozkruszonym w palcach ciastem. Wstawiamy do piekarnika na ok. 20 min, aż wierzch się ładnie zrumieni. Podajemy gorące, najlepiej z lodami śmietankowymi, bądź bitą śmietaną. Smacznego!

 

crumble ze śliwkami

 

Ciasto bierze udział w akcji CZAS NA ŚLIWKI

śliwki

środa, 16 września 2009
Piszingerowa wariacja - błyskawiczny kolorowy przekładaniec

Piszinger

 

Przepis ekspresowy dla wszystkich miłośników masy krówkowej i kajmaku :). Jak wiecie jest to rzecz dla mnie ze wszech miar umiłowana dlatego też prezentuję Wam kolejną odsłonę deseru na jego bazie. Nie jest to danie zbyt wyrafinowane, ale za to pyszne i efektowne, które to przy odrobinie wysiłku w kierunku przybrania, z powodzeniem może lądować i brylować na świątecznym stole! Nie jest to klasyczny piszinger, trudno go nawet tym mianem określić, raczej rodzaj przekładanych wafli, co nie umniejsza jednak jego niewątpliwych walorów smakowych. Polotu dodaje mu z całą pewnością nieortodoksyjna kwaskowa warstwa konfitury. Doskonały zawsze wtedy, kiedy na prawdę nie mamy czasu a zapragniemy czegoś ekstra ;). Spróbujcie sami, taka prosta rzecz a cieszy!

 

Piszinger

 

Trójkolorowy waflowy przekładaniec


Czs przygotowania (z gotowaniem masy): ok. 30 min.

 

Niezbędne będą:

- garnek z grubszym dnem

- porządna łycha - mieszadło ;)

- papier do pieczenia jako podkład pod wafle

- szeroki nóż do rozprowadzenia masy

 

Składniki:

- puszka gotowej masy krówkowej

- 50g masła (opcjonalnie, ja dałam)

- kwaskowate powidła albo konfitury (u mnie konfitury porzeczkowe)

- 4 łyżeczki kakao niskotłuszczowego, niesłodzonego

- paczka andrutów

- oczechy włoskie do dekoracji


Do dzieła!

Nakłdamy do garnka masę, rocieramy z masłem do uzyskania w pełni gładkiej, aksamitnej masy, chwilę pyrkolimy. UWAGA! Producent podaje, że z powodzeniem można zrobić to na zimno. nakładamy na jedną z warstw wafli konfiturę, warstwę ok. 1-2 mm. Wykładamy część kajmaku na wafle, do części pozostałej w garnku dodajemy kakao i dobrze łączymy, chwilę pyrkolimy. Gdy pozbędziemy się wszystkich grudek w masie kakaowej wykładamy ją między pozostałe wafle, odrobinę zostawiając w garnku na górną polewę. Górny wafel zostawiamy w tej fazie pracy "czysty", coby go docisnąć. Ja dociskam zawsze encyklopedią PWN, podkładając uprzednio ściereczkę. Pozostawiamy w uścisku ok. 1 godz. Po tym czasie, jak masa stężeje nieco i wafle się dobrze skleją nakładamy wierzchnią warstwę i dekorujemy. Tak oto przekładaniec jest zwarty i gotowy do spożycia :). Smacznego!

 

Piszinger

poniedziałek, 14 września 2009
Piaskowa burza ponad śliwką

ciasto cynamonowo-piaskowe ze śliwkami

 

Oto ciasto powstałe w wyniku małego eksperymentu. Wyszło boskie, w życiu bym poczciwego piaskowca nie podejrzewała, że tak cudownie może zagrać w asyście panny śliwki. U mnie w domu purpurowo - granatowe szaleństwo w pełni, poczyniłam już z udziałem krągłych dam: knedle, ciasto jogurtowe, jedno, drugie, crumble (o tym niebawem)...W toku intensywnego namysłu cóż by tu jeszcze słodko - śliwkowego wykombinować (bo na słodkie miałam chęć przemożną), wykluła mi się niejasna wizja ciasta delikatnego, lekkiego, puszystego pachnącego cynamonem. Wybór padł na "klasyczne" ciasto piaskowe, ze względu na jego minimalizm, szybkość i prostotę. Wyszło cudownie, naprawdę! Gorąco polecam na chłodne już wieczory, do filiżanki ciepłej herbaty jak znalazł.

 

ciasto cynamonowo-piaskowe ze śliwkami

 

Cynamonowe ciasto piaskowe ze śliwkami

 

Czas przygotowania (z pieczeniem): ok. 50 min.

 

Niezbędne będą:

- tortownica 27cm

- mikser

- miska do mieszania ciasta

 

Składniki na ciasto:

- 1 szklanka mąki pszennej (może być minimalnie więcej, zależy od wielkości jajek, ja dałam jedną, bo jajka miałam S)

- 4 jajka całe

- 1 łyżka mąki ziemniaczanej

- 100g masła lub margaryny

- 1 szklanka cukru (dałam 3/4)

- łyżeczka z lekką górką cynamonu

- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

- ok. 40 dag śliwek węgierek

 

Składniki na lukier:

- 1/3 szklanki cukru pudru

- 1 łyżka mleka

- pół łyżeczki cynamonu (może być mniej, może być więcej, jak kto lubi)

 

Do dzieła:

Nastawiamy piekarnik na 180 st. Mieszamy suche składniki w misce (oprócz cukru). W osobnym naczyniu ucieramy całe jajka z cukrem. Łączymy mokre i suche dokładnie, do uzyskania gładkiej, jednolitej, puszytej masy. W rondelku roztapiamy masło i przestudzone łączymy z utartym ciastem. Delikatnie mieszamy łyżką, aż masło całkowicie połączy się z masą. Wylewamy ciasto na wysmarowaną masłem i opsypaną bułką tartą lub manną tortownicę. Na wierzch kładziemy połówki śliwek skórką do dołu. Pieczemy ok 40 min. Po upieczeniu studzimy w piekarniku przy otwartych drzwiczkach ok. 10 min. Następnie wyciągamy i studzimy nie w przeciągu ;). Gdy ciasto ostygnie sporządzamy lukier: w rondelku rozpuszczamy cukier puder z mlekiem i cynamonem, chwilę pyrolimy, wyłączamy gaz, lekko wystudzamy. Wierzch chłodnego ciasta polewamy przygotowanym lukrem. UWAGA! Ciasto przed nałożeniem lukru powinno być wystudzone, inaczej lukier będzie się "topił" i wsiąkał w ciasto!, tak jak  miało to miejsce u mnie  ;). Lukier jest bardzo słodki, trzeba uważać, żeby nie przesadzić z ilością. Rozprowadzmy cienką warstwę, jeśli zostanie, trudno, nie wylewajmy na siłę grubej warstwy. No, chyba, że ktoś lubi bardzo słodkie ciacha :D. Smacznego!

 

ciasto cynamonowo-piaskowe ze śliwkami

 

Ciasto bierze udział w akcji CZAS NA ŚLIWKI

śliwki

czwartek, 10 września 2009
Lekkie niczym puch domowe kokosanki

kokosanki

 

Po szaleństwach wokół płatków owsianych z gruszkami w jednym stojących cieście ;) pozostało mi sporo białek. Jako osoba gospodarna i oszczędna, nie lubiąca marnować żywności musiałm je jakoś spożytkować. Zwykle robiłam beziki, bo najszybsze i najprostsze, kiedy miałam owoce, często zapiekałam je też pod białkową "pierzynką" (swoją drogą gorąco polecam!). Tym razem ani jedno ani drugie jakoś mi nie pasowało, odkryłam natomiast w szafce sporą paczkę wiórków kokosowych. Nie zastanawiając się długo postanowiłam spożytkować je na szczytny cel :). Kokosanki, pomimo, że robiłam je po raz pierwszy były ekstra. Może dałam jedynie trochę za mało wiórków, ale dzięki temu wyszły naprawdę lekuchne. Przepis jest zmodyfikowaną wersją naszego domowego bezikowego. Wyszły dokładnie takie jak lubię najbardziej: kruchy wierzch skrywający półmiękki, lekko ciągnący się środek, coś wspaniełego!

 

kokosanki

 

Kokosanki niczym puch


Czas przygotowania (z pieczeniem): ok 30 min.

 

Niezbędne będą:

- blacha wyłożona papierem do pieczenia

- rondelek

- miska do ubijania (najlepiej metalowa, coby można ubijać "na parze")

- mikser

- folia aluminiowa albo papier do pieczenia

 

Składniki (na ok 40 kokosanek o śrenicy 4-5cm):

- 4 białka

- 1,5 szklanki wiórków (jeżeli ktoś chciałby "gęstsze", zbite, niech dorzuci nawet drugie tyle!)

- pół szklanki cukru (jeżeli ktoś lubi bardzo słodkie, niechaj da więcej!)

- trochę soku z cytryny (dałam z ćwiartki)

- szczypta soli

 

Do dzieła!

Nastawiamy piekarnik na 180st. W rondelku zagotowujemy wodę (będziemy bowiem ubijać białka z cukrem w misce "na parze"). Do miski wlewamy białka w temperaturze pokojowej ze szczyptą soli, ubijamy pianę. Pod koniec ubjania przenosimy miskę nad gotującą się wodę i cały czas ubijając, powolutku dodajemy cukier, pod koniec sok z cytryny. Miksujemy do czasu uzyskania gładkiej, lekko ciągnącej się masy (ok. 2 min.). Zdejmujemy z rondelka, dosypujemy wiórki, dobrze mieszamy. Wykładamy łyżką, albo szprycą (jeśli ktoś dyponuje profesjonalnym sprzętem), zgrabne kupki masy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia albo folią aluminiową (tą drugą sprawdzłam na bezikach i jest super). ja tego nie zrobiłam, wyłożyłam ciasto na wysmarowaną tłuszczem blachę i mi niestety przywarły...Odrywałam nożem. Pieczemy ok 15 min, do zrumienienia. Studzimy na blasze. Cierpliwie czekamy aż całkiem stygną, dopiero wtedy przystępujemy do ich przekładania. Smaczengo :)

 

kokosanki

 

wtorek, 08 września 2009
Kruche ciasto owsiane z gruszkami pod pierzyną :)

kruche ciasto owsiane

 

Wyśmienite, pożywne, sycące ciasto. Doskonałe na jesień, coby sobie poziom nastrojów wyrównać :). Robiłam je pierwszy raz, jako eksperyment, przekształcając klasyczny przepis na szarlotkę z kruchego ciasta mojej babci. Zamieniłam jabłko na gruszkę, mąkę na płatki owsiane, dodałam porządną, ciepłą pierzynę ;) i wyszło to co następuje: absolutna pychota! Wszystko zaczęło się od gruszek z działki "prosto z drzewa", mocno już dojrzałych, które to trzeba było szybko spożytkować ratując przed zatraceniem. Myślałam nad gotowanymi gruszkami pod leguminą mleczną, które uwielbiam, ale w ten sposób nie zużyłabym zbyt wielu ;). Padło więc na ciasto. Oczywiście kruche - moje ulubione. Miałam zapas płatków owsianych, więc postanowiłam zaszaleć. Wyszło naprawdę super. Kruchutkie, mało słodkie, sycące, a jednocześnie nie będące bombą kaloryczną ;). Doskonałe dla dużych i małych, bo koniec końców nie dość, że smakowite to całkiem zdrowe.


kruche ciasto owsiane


Kruche ciasto owsiane z gruszką


Czas przygotowania (z pieczeniem): ok. 60 min. (bez czasu chłodzenia ciasta)

 

Niezbędne będą:

- tortownica 26cm

- stolnica

- garnek na budyń

 

Składniki na ciasto owsiane:

- 1 szklanka mąki

- 1,5 szklanki płatków owsianych (błyskawicznych)

- 100g masła lub margaryny (dałam margarynę, ale kruche zdecydowanie wolę z masłem!)

- 4 żółtka

- 3/4 szklanki drobnego cukru (dałam mniej, koło 2/3)

- 2 łyżeczki proszku do pieczenia

- łyżeczka z lekką górką przyprawy do piernika

 

Wsad gruszkowy:

- 3 duże gruszki na pulpę

- 4 goździki

- duża gruszka do wyłożenia "na surowo" na pulpę

 

Budyń śmietankowy:

- gotowy z paczki, zrobiony wg przepisu (może być też waniliowy, jak ktoś woli, albo domowej roboty - najlepszy :))

 

Do dzieła!

Robimy ciasto jak klasyczne kruche. Mieszamy płatki z mąką, proszkiem do pieczenia i przyprawą, dodajemy masło/margarynę, siekamy. W osobnym naczyniu ucieramy jajka z cukrem na gęstą, puszystą, gładką masę. Wlewamy ją następnie do mąki i płatków, zagniatamy ciasto (bedzie trochę lepkie). Dzielimy na 2 części, jedna większa, druga nieco mniejsza. Zawijamy w folię, wsadzamy do lodówki na min. 2 godz, lub zamrażarki na ok 1 godz. W międzyczasie sporządzamy pulpę z gruszek: pyrkolimy pokrojone na kawałeczki gruszki na wolnym ogniu, aż powstanie nam dość gęsta masa (najlepiej jeśli gruszki nie rozpadną się do końca i zostaną kawałeczki w środku). Do pulpy dodajemy zmielone goździki, chwilę jeszcze gotujemy. Nastawiamy piekarnik na 200st. Schłodzonym ciastem (większą częścią) wykładamy suchą (!) tortownicę: spód i brzegi, dość wysokie. Wstawiamy spód na max 10 min do piekarnika coby się podpiekł (masa gruszkowa nie wsiąknie w niego dzięki temu). Można go obciążyć, jak spód pod tartę. Wyciągamy, studzimy. Wylewamy na lekko ostudzony spód pulpę gruszkową, na niej układamy kawałki surowych gruszek, na nie wylewamy budyń. Resztą ciasta pokrywamy powierzchnię (ja rwałam i kształtowałam palcami "placuszki"). Wstawiamy do piekarnika na ok. 40 min., do zrumienienia. Podajemy wystudzone :). Smacznego!

 

kruche ciasto owsiane

niedziela, 06 września 2009
Śliwkowa rozkosz - "najłatwiejsze ciasto w świecie" :)

ciasto jogurtowe ze śliwkami

Stragany kuszą purpurowo-bordowo-granatowymi krągłościami, jak można się im oprzeć? Mnie się nie udaje i bardzo jestem z tego rada :). Co kilka dni mam niniejszym w domu ślwikowe święto obfitości. A czy jest coś pyszniejszego o tej porze roku niż świeżutki, pachnący, placek ze śliwkami? Otóż nie ;). W każdym razie dla mnie. Kocham, uwielbiam, "najłatwiejsze ciasto w świecie" jako zowie je dziecięca przyśpiewka. Przepis jest lekko zmodyfikowaną wersją receptury na ciacho owocowe Majanki, jak zawsze okazał się niezawodny! Ciasto wyszło miękkie, dość wilgotne, baaardzo aromatyczne, rozpływające się w ustach i (o zgrozo) silnie uzależniające. Pochłonęłam straszliwe ilości, a moje ciało i umysł krzyczały "Daj jeszcze!". Szczerze polecam!

ciasto jogurtowe ze śliwkami

Jogurtowe ciasto ze śliwkami


Czas przygotowania (z pieczeniem): ok. 60 min.

 

Niezbędne będą:

- duża tortownica (27 cm)

- miska do mieszania ciasta

- mikser

 

Składniki na ciacho (na tortownicę 27cm):

- Szklanka (250ml) jogurtu naturalnego (dałam 0%)

- 1 szklanka cukru (dałam niecałe 3/4, bo wolę nieco mniej słodkie)

- 2,5 szklanki (250ml) mąki

- 3 całe jajka

- 3 łyżeczki proszku do pieczenia (może być soda)

- pół szklanki oleju (dałam najzwyklejszy słonecznikowy)

- pół paczki cukru waniliowego

 

Składniki na kruszonkę:

- 3 łyżki (z górką) miękkiego masła

- 3 czubate łyżki drobnego cukru

- 3 czubate łyżki mąki

 

Do dzieła:

Myjemy śliwki, wyjmujemy pestki, rozdzielamy połówki, lekko posypujemy mąką (coby nam się mniej łacnie w ciasto zapadały ;)). Robimy kruszonkę: mieszamy wszytkie składniki i wyrabiamy w miarę gładkie ciasto. Zawijamy w folię spożywczą i siup do zamrażary. Nastawiamy piekarnik na 180st. Tortownicę smarujemy masłem, oprószamy bułką tartą lub kaszą manną. W misce mieszamy składniki suche, doadejmy jajka, jogurt, olej i miksujemy do uzyskania gładkiej, puszystej masy. Wylewamy ciasto do tortownicy, na wierzchu ostrożnie układami połówki śliwek skórką do dołu. Posypujemy stratym na tarce ciastem kruszonkowym. Pieczemy ok. 35 - 45 min., na środkowym poziomie piekarnika, do "suchego patyczka". UWAGA! Ciasto nie może się piec za długo, bo strasznie wyschnie. Po upieczeniu studzić ok. 10 min. w piekarniki przy otwartych drzwiczkach, następnie wyciągnąć. Pysznie smakuje jeszcze letnie, mm. Niebo w gębie, powiadam Wam!!!

ciasto jogurtowe ze śliwkami

Ciasto bierze udział w kacji śliwka :)

śliwki

 

 

poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Słodkie, puszyste kółeczka z patelni - cóż jak pancakes

pancakes

Robiłam pierwszy raz, ochotę miałam na nie od naprawdę bardzo dawna. Zainspirowały mnie kulinarne dzieła Abbry, Majanki i kilkorga innych spośród Was, którzyście w ostatnim czasie te cuda zza wielkiej wody poczynili :). Skorzystałam z przepisu Abbry - wyszły wybornie! Naprawdę byłam pod ogromnym wrażeniem, że coś tak prostego może być tak pyszne. Jednocześnie ogarnął mnie mały smutasek, że tak późno je odkryłam i aż się sobie zadziwiłam, jak mogłam się obyć bez nich w jadłospisie??? Teraz zagoszczą w nim na stałe, to pewne. Moje pierwsze pancakes wsunęłam z powidłami wiśniowymi - super. Były delikatne, puszyste, rozpływały się w ustach, wciągały do tego stopnia, że wraz z moim M. nie mogliśmy się pohamować i dobieraliśmy kolejne aż wyszły niemal wszystkie (a mało nie było ;))...A miało być śniadanko...Polecam gorąco, kto jeszcze nie próbował niechaj nie zwleka :)

 

Pancakes, po prostu :)


Czs przygotowania (ze smażeniem): ok. 30 min.

 

Niezbędne będą:

- mikser

- patelnia teflonowa (!), żadna inna nie wchodzi w grę

- chochelka do nakładania ciasta albo duża, głeboka łyżka

 

Składniki (dla 2 głodnych osób):

[przepis podaję za Abbrą, bo zniego korzystałam, tyle, że podwoiłam ilość składników i zrezygnowałam z cukru waniliowego oraz borówek]

- 300g mąki pszennej

- 2 łyżeczki proszku do pieczenia

- 4 łyżki cukru pudru

- 300ml mleka

- 50g stopionego masła

- 2 jajka

- odrobinka soli

 

Do dzieła:

Mieszamy składniki suche, dodajemy jajka, mleko i miksujemy do uzyskania gładkiej konsystencji. Następnie dodajemy ostaudzone, roztopione masło i łączymy z resztą masy. Rozgrzewamy patelnię (nie używamy żadnego tłuszczu, ni grama!!!). Nakładami ciasto chochelką i smażymy z obu stron na złoto :). Podajemy ciepłe (najlepsze!) z ulubionymi dodatkami: dżemikiem, konfiturką, musami owocowymi, bitą śmietaną, jogurtem, posypujemy cukrem, miodem, syropem, sosem czekoladowym, nutellą - komu co w duszy gra! Smacznego :D

pancakes

środa, 19 sierpnia 2009
Na okrągło, morelkowo, czyli idziemy za knedlowym ciosem :)

knedle z morelami

Knedle ze śliwkami z ciastem serowo-ziemniaczanym z przepisu Aklat (http://ucztujac.blox.pl/html) zrobiły na moim podniebieniu tak niebiańskie wrażenie, że postanowiłam pójść na całość i wziąć na warsztat także morelki :). Efekt - boski, acz chyba jednak wolę wersję śliwkową. Dlaczego? Morelki są po ugotowaniu zdecydowanie bardziej kwaskowe, może winnam dać więcej cukru do środka? Dałam tyle samo, co do śliwek, po pół łyżeczki, dla mnie nieco za mało. Musiałam dosypywać po wierzchu, czego zazwyczaj nie czynię. Warto jednak nadmienić, że jestem cukrowa kobita, słodyczy się nie boję, więc pewnie, dla mnie zasłodzonych kndele z morelami będą ideale! Mojemu lubemu, który jest amatorem tych owoców bardzo smakowały, choć przyznał, jako i ja, że słodyczy mogłoby być w środku więcej.

knedle z morelami

Knedle z morelami

Czas przygotowania (z gotoawniem): ok. 30 min. (dla wprawionych już nieco w lepieniu)

 

Potrzebne będą:

- garnek z prostymi ściankami do pierwszego utarcia masy

- stolnica do wtórego wyrobienia

- duży, płaski gar do gotowania

- praska do ziemniaków

- łyżka cedzakowa do odławiania ugotowanych knedli z gara

- ściereczka do wykładania gotowych knedelków przed ugotowaniem

 

Składniki (dla 3 osób - ok 18 knedli):

- 30 dag ziemniaków gotowanych

- 30 dag białego sera (tym razem dałam tłusty)

- ok. 1 szklanki (250 ml) mąki

- ok. 70 dag zgrabnych, dojrzałych morelek

- 1 jajko

- cukier

- cynamon, śmietana, jogurt, cukier, bułka tarta, masełko, do wyboru, do koloru podle upodobań :)

 

Do dzieła:

Myjemy owoce, wydłubujemy pestki nie rozrywając połówek. Nastawiamy gar wody, niech się pyrkoli ;). Ubijamy ziemniaki praską, dodajemy biały ser, razem zagniatami na gładką, jednolitą w barwie i konsystencji masę. Wyciągamy ciasto z garnka na stolnicę, dodajemy jajko, mąkę i wyrabiamy dodając mąki w miarę potrzeby do czasu, aż uzyskamy lekko klejące się, ale zwarte i dość elastyczne ciasto. Natsępnie odrywamy od ciasta kawałeczki, formujemy z nich krążki, układamy na środku morelkę (uprzednio wsypujemy do jej wnętrza cukier - ja dawałam pół łyżeczki). Zalepiamy ostrożnie. UWAGA! Knedle będą się łatwiej formowały i zaklejały, jesli przed wykonaniem każdego kolejnego oprószymy dłonie mąką! Gotowe knedle układamy w oczekiwaniu na wrzut do gara na ściereczce, coby się nam nie przykleiły do podłoża (można też układać na posypce z mąki, np. na stolnicy). Kiedy wszystkie są gotowe, przystępujemy do gotoawnia. Wrzucamy na wrzątek i gotujemy 3 - 4 min. (zależy jak grubaśne ciastem opasaliśmy nasze owocki) od czasu wypłynięcia. Wykładamy łyżką cedzakową na talerze, podejmy gorące z ulubionymi dodatkami. Smacznego :)

knedle z morelami

 

 
1 , 2